
„Każde dziecko tak potrafi” – to klasyczny komentarz po obejrzeniu dzieł Jacksona Pollocka. Tyle że… nie potrafi. Bo choć technikę drip painting można opisać a i na YouTube są tutoriale, to efekt końcowy nie wynika z przypadkowego chlapania farbą.
Pollock nie tworzył z impulsu – tworzył z głębokiego zanurzenia w kompozycji, rytmie, emocji i wiedzy. Jego dzieła to wynik lat praktyki, zrozumienia formy, odwagi w łamaniu zasad, konkretnego stanu psychicznego w jakim się znalazł i absolutnej kontroli nad chaosem, który tylko pozornie wygląda przypadkowo.
W świecie, gdzie technologiczne nowinki zalewają nas z każdej strony, coraz więcej osób wierzy, że projektowanie wnętrz to coś, co można bez problemu ogarnąć samodzielnie. W końcu AI generuje tysiące inspiracji w kilka sekund, Google ma odpowiedź na każde pytanie, a Pinterest pokazuje „gotowe pomysły” do skopiowania.
Po co więc inwestować w projektanta wnętrz, skoro wystarczy kilka kliknięć, parę ładnych zdjęć z internetu i… voilà – mamy „projekt”?
Łatwo, szybko, oszczędnie.
A przynajmniej tak się wydaje.
Temat nie tylko tyczy się projektowania ale także takich dziedzin jak prawo, medycyna czy choćby prowadzenie profilu na Instagramie. Wszystko chcemy zrobić sami aby oszczędzić, podczas gdy podstawą pomnażania kapitału jest inwestowanie.
„Pojedynczy użytkownicy korzystający z nieograniczonej swobody wyboru i prawie zupełnie pozbawieni wsparcia doradców i przewodników, zaczęli się kierować wyborami innych, bo to najprostsze, i wkrótce się okazało, że miliony ludzi podążają tymi samymi ścieżkami. To doprowadziło do powstawania potężnych strumieni konsumentów dryfujących z nurtem. Z czasem większość z nich coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że się obędzie w życiu bez przewodników duchowych, mentorów, ojców i ekspertów. Ci ludzie znaleźli w takim życiu wiele uroku, zwłaszcza że rosła przy tym ich samoocena.
— Alessandro Baricco, „The Game. Cyfrowa Rewolucja”
Projektowanie wnętrz a iluzja wiedzy z internetu
Problem w tym, że wyszukiwarka Google nie kieruje się wiedzą ekspercką, tylko popularnością. Na pierwszych miejscach nie widzimy tego, co najlepsze, lecz to, co najczęściej klikane lub opłacone. A klikają nie specjaliści, tylko osoby bez przygotowania w danym temacie – często kierujące się emocją, chwilową modą, popularnym zdjęciem albo zachwytem nad tym, czego same dokonały (większym lub mniejszym przypadkiem). Jak twierdzi analityczka trendów, publicystka, założycielka i prezeska instytutu badań nad przyszłością zaliczana do dziesięciu najważniejszych autorytetów polskiego biznesu Natalia Hatalska, te bardziej celne dla Ciebie wyniki ( sprawdzone rozwiązania polecane przez ekspertów) mogą znaleźć się na dalszych stronach.
To samo dzieje się gdy szukamy odpowiedzi w czacie GPT – odpowiedzi to często dokładnie to, co chcemy przeczytać. Dlaczego? Bo bez perspektywy z zewnątrz zadajemy pytania sugerując odpowiedź. Odpowiedz, która nie jest obiektywna.
Efekt? Zamiast dopasowanej przestrzeni otrzymujemy gotową kalkę, która może zupełnie nie odpowiadać naszym realnym potrzebom. Jak zauważa Daniel Kahneman, autor książki „Pułapki myślenia”, w złożonych sytuacjach człowiek często ucieka się do uproszczonych decyzji – opartych na intuicji, swoich doświadczeniach, tym co widział i zna, reakcjach na osobiste traumy, a nie realnej analizie. W projektowaniu wnętrz oznacza to wybór przypadkowych rozwiązań, które komuś „zadziałały”, ale u nas mogą się po prostu nie sprawdzić.
Ostatnio z dużym przekonaniem stwierdziłam, że klient, który trafia do mnie z polecenia, bo był we wnętrzu, które projektowałam, najlepiej CZUJE po co do mnie przychodzi. Inwestuje w mój sposób myślenia i podejście do projektowania, a nie w konkretny efekt czy styl ponieważ ów efekt jest wynikiem procesu projektowego, który wypracowałam latami.
Projektowanie wnętrz to nie styl, to dopasowanie
Wnętrze to nie tylko kolor ściany czy modny fotel. To przestrzeń, która ma odpowiadać Twojej wrażliwości, trybowi życia, a nawet… sposobowi odbierania bodźców. Różowy pokój może być idealny dla większości dziewczynek, dla wielu mężczyzn będzie „niemęski”, dla osoby neurotypowej – przyjemny, ale dla osoby w spektrum autyzmu – przestymulowujący i niekomfortowy.
Dr Temple Grandin, specjalistka w temacie percepcji osób neuroatypowych, podkreśla, że odbierają one świat inaczej i potrzebują łagodnych, kontrolowalnych przestrzeni, w których czują się bezpiecznie – np. mają wyciszony kąt, lub wręcz słyszą szum wody w sztucznym strumyku albo każdy przedmiot ma swoje miejsce. Zatem teorie, że najlepsze wnętrze to takie z modułów, które można przestawiać, albo, że uniwersalny jest kolor szary ( zastanawiałaś_eś się kiedyś dlaczego więzienia są tak malowane?) + marmurowe płytki z połyskiem, w takich przypadkach są mocno nietrafione.
Projektowanie wnętrz bez zrozumienia takich różnic prowadzi do chaosu, rozczarowania a nawet pogłębiania stanów lękowych. Mimo najlepszych chęci – nie zrobisz tego sam_a… dobrze.
Dlaczego samodzielne projektowanie wnętrz często się nie sprawdza?
Bo to, co wygląda dobrze na zdjęciu, niekoniecznie działa w życiu. Profesjonalne projektowanie wnętrz nie polega na kopiowaniu trendów, ale na głębokim zrozumieniu, kim jesteś i jak chcesz się czuć w swojej przestrzeni. Projektant wnętrz nie tylko zna teorię stylów i funkcjonalności – on zadaje pytania, których Ty sam sobie nie zadasz. Pomaga zobaczyć rzeczy, które są dla Ciebie niewidoczne, bo… patrzysz z innej strony. Jeden klient, na inspiracjach może pokazywać Ci zarówno jasne i ciemne wnętrza jako te wymarzone. Obie odpowiedzi będą dla niego poprawne. Dlaczego? Dlatego, że np w ciemnym wnetrzu dobrze wypoczywa, a w jasnym jest pobudzony do kreatywnej pracy.
To jak w znanym ćwiczeniu komunikacyjnym: jedna osoba rysuje cyfrę „6” i prosi drugą, by powiedziała, co widzi. Jeśli stoi naprzeciwko, zobaczy „9”. Obie mają rację, ale każda inną. Ćwiczenie to zostało spopularyzowane przez Stephena R. Coveya jako przykład, że nasza perspektywa zależy od miejsca i sytuacji. Jedno wnętrze można odebrać na nieskończoną ilość sposobów tak jak dzieło artysty.
Projektowanie wnętrz to rozmowa – nie kopiowanie
Współczesne projektowanie wnętrz powinno być procesem partnerskim. To rozmowa między Tobą, a projektantem, nie wybór spośród kilku stylów z katalogu. Bo stylowe wnętrze to nie gotowy szablon – to odzwierciedlenie Ciebie, Twoich wartości i sposobu życia.
W świecie przepełnionym treściami, filtrami i szybkimi decyzjami, warto się zatrzymać i zadać pytanie:
czy naprawdę chcę mieszkać w czyjejś wizji, czy w swojej własnej przestrzeni?
Jako ekspertka od przestrzeni bardzo żałuję, że projektowanie wnętrz jest często uznawane za niepotrzebny zbytek. Podczas gdy dobrze zaprojektowana przestrzeń to podstawa naszego dobrego funkcjonowania. Wolimy wydać na samochód, którym przez 15 minut jedziemy do pracy niż na wnętrze domu, w którym wypoczywamy wiele godzin. Jeśli jesteśmy w stanie przeznaczyć na „rzeczy” które znajdą się w naszym domu np 250 tys. zł, to inwestycja 10–15% tej kwoty w ich odpowiedni dobór i uporzadkowanie, aby przestrzeń wspierała nasz dobrostan, jest – moim zdaniem – absolutnym minimum.
Przez 10 lat mojej indywidualnej praktyki zawodowej zauważyłam, że remont jest jak GRA. Niby grasz sam, masz z tego satysfakcję i pełną kontrolę nad rozgrywką, ale na „kodach” i ze wsparciem możesz ją przejść z dodatkowymi bonusami i znacznie szybciej 😉
Zapraszam do współpracy,
Katarzyna Gruca
